• Wpisów:356
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:15 minut temu
  • Licznik odwiedzin:25 069 / 2885 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
When I'm gone
 

 
Zero skrupułów i sentymentów :)
  • awatar Gość: noooo, a widziałaś te reklame kontekstową po prawej stronie -----> ekranu, fajne kanapy w najmodniejszych kolorach, co nie? hehehehe
  • awatar tea_rose: Tak jest najlepiej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Świat mnie zawiódł. Wszystko mnie zawiodło. Ludzie. Moje oczekiwania, pragnienia, marzenia. Moja naiwność, łatwowierność. Moja dobroć. Wszystko już na tym świecie mnie boli, obrzydza aż nie mogę na to patrzec. Wszystko wydaje się takie brudne, przesiąknięte złem. Nie wierze już nawet w to, ze istnieje jakiekolwiek dobro. Ze można jeszcze spotkać gdzieś dobrych, normalnych ludzi. Nawet nie chce na to wszystko patrzeć, bo nawet samo patrzenie i chodzenie po tym skrawku ziemi boli. Dlatego wole mieć opuszczona głowę, a łzy zalewają mi twarz. To wszystko mnie zabiło. Żyje, ale jestem martwa. Patrzę, ale nie widzę. Chodzę, ale unoszę się ponad tym wszystkim. Ludzie zabijają. I po co ci to było?
  • awatar Gość: @:OOO: halo, czy to wróżka? Kim jestem? ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
  • awatar Gość: @:OOO: nie otwieraj lodówki ani puszki sardynek bo tam jeszcze będzie ten Twój fagas @:OOO: aaaaaaa... Ty myślisz że jestem tym Twoim facetem co to masz na jego punkcie obsesje... ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah
  • awatar Gość: @:OOO: aaaaaaa... Ty myślisz że jestem tym Twoim facetem co to masz na jego punkcie obsesje... ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
wcześniej zajęło mu dwa tygodnie na znalezienie sobie kogoś. a teraz? przyjmuję zakłady. obstawiam tydzień. wtedy tak długo, bo pewnie się jeszcze wahał, bo miał zostać tatusiem :D #kurwiarznazawsze
  • awatar Gość: @:OOO: aaaaaaa... Ty myślisz że jestem tym Twoim facetem co to masz na jego punkcie obsesje... ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
  • awatar :OOO: @gość: oj Bradu czy tam brudu. Samozaoranie na starcie, to już twoja ksywa ;) Bierz swoją schizofrenie pod pachy i się zawijaj ze swoim one man show, bo nikogo to już nie bawi, tylko jesteś coraz bardziej żałosny.
  • awatar Gość: za to tyś nie lepsza, nawet nazwę na blogu udało ci się zmienić na :OOO co żmiję przypomina hahahahaha hahahahahaha samozaoranie hihihihihi buhuhuhuhuhu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy każde słowo okazuje się kłamstwem, to tak jakby zderzyć się z asfaltem. Ale tak jak mówią: niech teraz inna się meczy :)
 

 
A żeby wam za te kłamstwa te języki popuchly :)
  • awatar Gość: Preentko, preentko przestań kłamać, najwyższy czas.
  • awatar frenetycznie: @:OOO: Oczy, gesty, ton głosu i każdy blef widać czarno na białym. No tak, takim sposobem wychodzi brak szacunku. Każdy kolejny raz kłamstewek jest tego potwierdzeniem. Dobrze jest dać szansę, ale gdy nie widać poprawy to ciężko takiej osobie ufać. Po prostu trzeba się uwolnić od takich ludzi :')
  • awatar :OOO: @frenetycznie: oczywiscie, prawda zawsze wychodzi. brak jakiegokolwiek szacunku. lepsza najgosza prawda niz klamstwa. ktos mnie raz oklamie i juz trace zaufanie do tej osoby calkowicie, nie umiem juz odbudowac.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Dopiero po czasie widzę jak bardzo złe dawałam się traktować, bo kochałam. Pozwalałam na ciagle poniżanie, wyzwiska, upokarzanie, zdrady. Pozwalałam na wszystko, bo nie miałam wyjścia. On robił wsZystko co tylko mu się podobało bez względu czy to mnie raniło czy nie. Nie mogłam nawet zaprotestować. Powiedzieć, ze mnie boli. Bo od razu była wielka kłótnia, zwalanie na mnie winy. Wszystko było straszne już później. Każdy dzień, to jak siedzenie na bombie. I najśmieszniejsze było to, ze zawsze to ja martwiłam się o to, co robię złe. No bo przecież, nie było ani jednej rzeczy, która bym zrobiła w miarę ok. Ciagle tylko chodzenie na palcach, żeby nie urazić ani żeby się nie narazić. Już wolałam przestać się odzywać i trzymać wszystko w sobie niż narażać się albo na kłótnie albo na jakieś przykre komentarze. Nie miałam wsparcia nigdy. Nie mogłam mówić o moich problemach- zreszta, wolałam nie, bo potem moje słabe punkty były wykorzystywane przeciwko mnie. Usłyszałam tyle chorych rzeczy. Wyzwisk, które bolały mnie do głębi. I jeszcze przy tym wszystkim słyszałam ciagle, ze to moja wina. Ok, moja, bo siedziałam w tym długo, bo kochałam. I byłam największa kretynka, ze się oszukiwałam, ze momentami tez jestem kochana. Ten "zwiazek" nauczył mnie tylko i włącznie samotności, radzenia sobie ze swoimi wszystkimi problemami sama. Teraz dokładnie wiem jak nie wyglada miłość i jak nie można dawać się traktować.
 

 
Dzięki, Daga. Teraz wiem czemu w życiu mi nie wyszło ;)
 

 
Niektórzy "ludzie" są O- BRZY- DLI-WI.
  • awatar :OOO: @Kwiatowo: dokladnie o to mi chodzilo. w punkt!
  • awatar Kwiatowo: Obrzydliwa jest tylko zdrada, działanie, które zawiera coś zdradliwego - i kłamstwo. Ciało nie może być obrzydliwe, jeśli dusza jest piękna. Dobrego dnia wszystkim! :)
  • awatar :OOO: @tea_rose: o tym mowie. Obrzydliwi w środku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Leżę w tym samym pokoju, w którym leżałam gdy chodziłam do liceum. Dom dziadków, za miastem, w lesie. Moje ulubione miejsce na świecie. Kilka lat wstecz tez nie byłam zbyt szczęśliwa. Samotna. Nie miałam w ogóle znajomych, tylko dwie przyjaciółki. Nie byłam zbyt lubiana, odważna, towarzyska. Wolałam spędzać czas sama albo z Sylwia. I czekałam aż coś się odmieni. Wtedy miałam jeszcze nadzieje, ze po maturze będzie lepiej. Wszyscy mieli swoje miłości albo było chociaż szczęśliwi w swoim życiu. Ale mnie przerażało wszystko, studia, nowi ludzie później. Wyjście z mojej comfort zony. Wiedziałam, ze raczej nigdy się nie zakocham, bo nie lubię ludzi i nie jestem tez zbytnio atrakcyjna dla kogokolwiek. Marzenia o rodzinie, byciu żona były bardzo odległe. Nawet o tym wtedy nie myślałam, bo po co. Dziecko tym bardziej, nie widziałam siebie w roli matki. Ale czasami chciałam przeskoczyć do czasu, w którym mam 60 lat i w tym samym domu siedzę z mężem w kuchni, a na podwórku biegają wnuki i jest spokojnie, dobrze.
Teraz, już sama nawet nie wiem ile od matury, leżę w tym domu, a na dole biega dziecko. Moje dziecko. Jedyna osoba na świecie, która mogę kochać i której kochanie nie robi ze mnie błazna, a moje starania są chociaż docenianie. Ale wciąż się trzęsę, mam gule w gardle, łzy w oczach, cały czas ból żołądka i ze stresu ciagle chce mi się wymiotować. W takie dni jak ten wątpię, ze kiedykolwiek przejdzie; ze kiedyś przestane sobie zadawać pytanie: "dlaczego ja". Przecież jestem dobrym człowiekiem, nawet aż za dobrym. Nigdy nie zrobiłam nikomu nic złego, nawet by mi to nie przyszło przez myśl. To raczej ja byłam osoba, której ludzie dokuczali i to ja zawsze musiałam płakać. Samotność boli. Bycie zdanym tylko na siebie tez boli. Mimo ze nie mowie tego nikomu nigdy, to jest mi strasznie ciężko. Chciałabym albo zniknąć albo być odnaleziona. Chciałabym w końcu usiąść w spokoju i się uśmiechnąć. W wielkim skrócie: chciałabym żeby ktoś był w końcu dla mnie dobry. I w końcu znaleźć swoje zasłużone szczęście.
W liceum nie wiedziałam, ze świat jest podły i taki zły. Ze ludzie mogą być tak źli i robić różne potworności. Myślałam, ze jeśli już to są jakieś wyjątki i czemu ma trafić na mnie. No i trafiło. Boleśnie się przekonałam, ze i ja mogę być ofiara czyjejś chorej głowy, chorej wizji. Myślałam, ze jeśli dwoje ludzi się kocha i w grę wchodzi już nawet dziecko, to nie ma nic ważniejszego na świecie. No i pewnie tak jest, ale w moim przypadku- jednostronna miłość i jednostronne oddanie. A przy tym brak szacunku do mnie, traktowanie mnie jak największe gowno na świecie i jednocześnie wmawianie mi i wszystkim naokoło, ze ma do mnie największa miłość na świecie, ale przeze mnie nie wychodzi. Życie z chorym człowiekiem sprawia, ze sam stajesz się chory. Juz nawet nie chce zadawać sobie pytania "czemu ja", bo to nie jest jakiś super wyjątkowy przypadek i takich ludzi i związków jest miliard. Jego ofiar tez było kilka i w sumie tez je to spotkało bez powodu, a żadnej rekompensaty za to nie dostały. Niektóre się pozbierały szybciej, niektóre wolniej, ale żyją i bez wielkiej filozofii się z tym uporały. A ja już raczej nie zrobię dla nikogo nic. Nie zmienię ani nie zamienię swojego życia dla kogoś. Bardzo ciężko się zawiodłam pierwszy i ostatni raz. Straciłam wszystko, co tylko mogłam stracić. A zyskałam problemy. Tylko problemy. Ale wiem chociaż, ze można się zabijać dla kogoś i za kogoś, a ten ktoś wciąż będzie cię traktował jak gowno. Wiec lepiej odejść jak najszybciej i uciąć toksyczne gowno niż sie zabijać by na końcu zostać tylko odrzucona. Nic tego nie zmieni. Ludzie się nie zmieniają, nigdy. Na gorsze ewentualnie. A choroby psychiczne bywają tak wszechobecne, ze strach chodzić po ulicy, bo chorymi mogą być osoby, o których byśmy nawet nie pomyśleli.
  • awatar Pantokratorka: Zyskałaś też świadomość, że nie można biernie się przyglądać swojej krzywdzie i że niektórzy ludzie/sprawy nie są warte takiego poświęcenia :) moim zdaniem to bardzo ważne
  • awatar ptasia kupa: Nie pozwól żeby ten kretyn warunkował to kim jesteś. Nie kontaktuj się z nim nigdy więcej. Ja wiem ze jak sie postarasz to dasz sobie z tym rade :*
  • awatar Miód & Cukier: "W wielkim skrócie: chciałabym żeby ktoś był w końcu dla mnie dobry." Tą osobą najpierw musisz być dla siebie Ty! Jeśli Ty będziesz traktować się dobrze, to nie ma bata żebyś się przejmowała się tym, że ktoś traktuje Cię źle. Obudź w sobie tę siłę! Masz ją w sobie!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mogę uwierzyć w to jak bardzo życie mnie doświadcza. Jeszcze sobie wmawiam, ze po burzy wychodzi słońce, ale ja dalej stoję w ulewie i moknę.
 

 
Dzisiaj tez mam już dość. Moja Ada ma rok i trzy miesiące i zaczęłam pracować jakieś dwa tygodnie temu. W recepcji, w ośrodku wypoczynkowym, bo niestety, wszędzie indziej mam za słabe wykształcenie- nie mam magistra, bo ciąża. Usłyszałam od ojca Ady, ze jestem "hotelowa kurwa" i pewnie jeszcze jakiś milion innych wyzwisk. Ogólnie, to ze pracuje, wywołało na mnie jeszcze większa nagonkę, bo już udowodniłam, ze jestem kurwa; bo się puszczam z każdym. Ze jestem tylko tam dusza towarzystwa i w pracy popijam na pewno tylko alkohol i ogólnie, świetna impreza z każdym. Co oczywiście, stek bzdur. Bo praca jest wbrew pozorom ciężka, odpowiedzialna. Ludzie bywają straszni, kapryśni, niemili. I się tam mecze, ale wiem, ze muszę mieć pieniądze na utrzymanie Ady. Oczywiście, ojciec Ady, nigdy nie dał na Ade ani grosza. Nie wydał na nią tez złotówki. Ani przy przygotowaniach do narodzin ani przez ten cały rok. Jedynie, to jego rodzice kupili jej spacerówkę. Sprawę o alimenty dopiero zamierzam założyć, bo to wciąż dla mnie ciężki temat i to zaniedbałam przez ta traumę z tym związana. Ale tak się zastanawiam, co człowiek, który nie pracował ani nie pracuje może mi zarzucić? Czy pójście do pracy czyni mnie kurwa większa niż kurwa, która byłam gdy siedziałam w domu i przecież "na pewno" i "oczywiście", ze "ruchal mnie sąsiad w międzyczasie". A gdy zostawiałam tez sama, to "sekstelefony do innych". Rzygac mi się chce, ze ktoś może w ogóle robić takie cyrki, urajac sobie zdrady i "czuć jak się przyprawia rogi" w momencie, gdy się było wierna jak jakiś bity pies albo "na pewno cię nie ma w domu", gdy się śpi w swoim łóżku z dzieckiem obok. strasznie mnie to zmęczyło i zniszczyło mi głowę. I ciagle byłam "oszustem i fejkiem". A teraz, gdy pracuje, to jestem niczym pani do towarzystwa dla w sumie już nawet nie wiem komu. Chore gowno. Ale ani pieniędzy ani pomocy przy opiece nad Ada jak nie było, tak nie ma.
  • awatar LUAU: nie powinnaś w ogóle o nim myśleć. i zakładaj sprawę o alimenty jak najszybciej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Albo dam radę i to przeżyje i za kilka lat będę się śmiać z mojej głupoty albo nie dożyje jutrzejszego dnia.