• Wpisów: 596
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin: 28 579 / 3034 dni
 
preen
 
preen: Dopiero po czasie widzę jak bardzo złe dawałam się traktować, bo kochałam. Pozwalałam na ciagle poniżanie, wyzwiska, upokarzanie, zdrady. Pozwalałam na wszystko, bo nie miałam wyjścia. On robił wsZystko co tylko mu się podobało bez względu czy to mnie raniło czy nie. Nie mogłam nawet zaprotestować. Powiedzieć, ze mnie boli. Bo od razu była wielka kłótnia, zwalanie na mnie winy. Wszystko było straszne już później. Każdy dzień, to jak siedzenie na bombie. I najśmieszniejsze było to, ze zawsze to ja martwiłam się o to, co robię złe. No bo przecież, nie było ani jednej rzeczy, która bym zrobiła w miarę ok. Ciagle tylko chodzenie na palcach, żeby nie urazić ani żeby się nie narazić. Już wolałam przestać się odzywać i trzymać wszystko w sobie niż narażać się albo na kłótnie albo na jakieś przykre komentarze. Nie miałam wsparcia nigdy. Nie mogłam mówić o moich problemach- zreszta, wolałam nie, bo potem moje słabe punkty były wykorzystywane przeciwko mnie. Usłyszałam tyle chorych rzeczy. Wyzwisk, które bolały mnie do głębi. I jeszcze przy tym wszystkim słyszałam ciagle, ze to moja wina. Ok, moja, bo siedziałam w tym długo, bo kochałam. I byłam największa kretynka, ze się oszukiwałam, ze momentami tez jestem kochana. Ten "zwiazek" nauczył mnie tylko i włącznie samotności, radzenia sobie ze swoimi wszystkimi problemami sama. Teraz dokładnie wiem jak nie wyglada miłość i jak nie można dawać się traktować.
IMG_0874.JPG

  •  
  • Pozostało 1000 znaków