• Wpisów:356
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:34 minuty temu
  • Licznik odwiedzin:25 072 / 2885 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Beware of a women with a broken heart
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Sa ludzie tak chorzy, ktorych za wszelka cene powinno sie odsunąć od spoleczenstwa. Powinni wprowadzic cykliczne, przymusowe badania psychiatryczne, bo niektorzy psychopaci potrafia zniszczyc zycie. Najtrudniejsze i najbardziej bolesne jest otwarcie oczu
  • awatar Gość: Niesiołowski, Bolek Wałęsa, kto jeszcze?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
rok temu nie wiedzialam, ze 12 maja tak zmieni zycie, mnie, spojrzenie na swiat. przezywalam koszmar, bo mialam traumatyczna ciaze, gdzie koniec koncow, zostalam sama i przezywalam horror. chcialam, zeby Ada juz sie urodzila jak najszybciej. zeby to tak nie bolalo, bo byla ulozona miednicowo i jej glowka miedzy moimi zebrami uniemozliwiala lezenie, siedzenie, chodzenie. nie ruszalam sie z lozka praktycznie w ogole, tylko do lazienki, ale nawet i ta podroz byla niemozliwa- nie moglam sie wyprostowac i musialam trzymac sie sciany, zeby tylko nie upasc. a sam porod? potem zalowalam, ze zgodzilam sie na jakiekolwiek cesarskie ciecie, bo do tej pory mam problemy zdrowotne przez ten zabieg. trafilam do szpitala, widzialam tylko mezczyzn opiekujacych sie i kobieta i dziecmi; przynoszacymi kwiaty. a ojciec mojego dziecka kwiaty nosil juz innej kobiecie, bo po dwoch tygodniach byl juz w nowym zwiazku, ale dla mnie to temat zamkniety, chyba juz nie bolesny, bo przewartosciowalam wszystko i postawilam m o j e dziecko na pierwszym miejscu- musze jej wynagrodzic tak wiele rzeczy. wtedy poczatek macierzynstwa totalny koszmar. nie mialam na rekach nigdy zadnego dziecka. chyba nawet nie widzialam jakiegokolwiek dziecka ponizej 3-go roku zycia. i nagle mialam ja wziac na rece, mialam ja przewinac, nakarmic. mialam wiedziec o co jej chodzi. kiedy jest glodna albo kiedy chce jakies inne rzeczy. skad moglam wiedziec. w ogole nie plakala, tylko sie smiala. a dla mnie ogarniecie tego wszystkiego, to fizyka kwantowa. ubrac na spacer. tyle ubran. co ja jej zaloze? jak jej zaloze? wygne jej reke, to pewnie zlamie. zaloze sweterek, to sie przegrzeje; nie zaloze, to sie zaziebi. kapiel? pewnie sie utopi. jedyne, co mi dobrze szlo, to obcinanie paznokci. juz w pierwszych tygodniach odczulam trudy macierzynstwa i co to znaczy martwic sie o kogos non stop. nie rozstalam sie z nia ani na minute przez caly tamten czas, dopiero po kilku miesiacach na dwie godziny, gdy zatrulam sie czekolada, ale bylo mi tak dziwnie bez mojego dziecka- wtedy pierwszy raz poczulam tesknote. Mala w ogole nie przybierala na wadze, chudla w oczach. i tylko miala czkawki i ulewala wiecej niz zjadla. i karmienie piersia stalo sie koszmarem. jedynym rozwiazaniem bylo przejscie na sztuczny pokarm- wtedy zero problemow z dzieckiem. Adunia w ogole nie plakala, spala bardzo duzo, w nocy nawet nie chciala sie budzic na jedzenie. wszyscy byli zakochani. taka piekna, jak lalka. taka grzeczna, jak zadne dziecko. a ja bylam zdziwiona jakie macierzynstwo jest latwe. po jakims czasie ubranie, wykapnie, zabawa z nia, to byla najlatwiejsza rzecz na swiecie i zarazem najwieksza przyjemnosc. wtedy nic nie rozumialam jeszcze, ale teraz widze jaki to cud, ze moje dziecko jest calkowicie zdrowe- to najwieksze blogoslawienstwo i dar jaki mozna dostac. potem, ze moje dziecko w ogole nie plakalo. a juz pozniej, to tylko zachwyt, ze umie sie sama soba zajac. przy wprowadzaniu innego jedzenia zjada wszystko, cala swoja porcje bez marudzenia. kaszki, deserki, obiadki. pije tylko wode i to juz jak najszybciej z kubka. zaczela bardzo szybko mowic. tanczy, spiewa. nawet juz rozmawia. nie wiem jak inne dzieci w jej wieku i nie chce wiedziec, ale moja Ada jest dla mnie geniuszem i powinna dostac co najmniej Nobla. jestem w niej absolutnie zakochana, a zajmowanie sie nia, to sama przyjemnosc. ubieranie, czesanie, czytanie, pokazywanie nowych rzeczy, rozmowa, nauka. nigdy nie lubilam dzieci, nie wyobrazalam sobie siebie w ciazy, nie wyobrazalam sobie porodu. myslalam wtedy, ze to takie upokarzajace dla kobiety. ale teraz, gdy usilnie staram sie zapomniec o traumatycznych przezyciach; mysle sobie, ze Ade znalazlam w kapuscie, to mysle, ze posiadanie dziecka jest jedynym sensem zycia. nie ciaza, bo juz na kolejna bym sie nie zdecydowala, chociaz chcialam miec trojke dzieci, wiec moja Ada zostanie jedynaczka, ale to lepiej, bedzie moim jedynym oczkiem w glowie i jedyna osoba, ktorej juz bede umiala cokolwiek poswiecic; jedyna osoba, dla ktorej bede mogla cos zrobic; jedyna osoba, ktora bedzie miala mnie. a to najwiecej. za chwile konczy roczek, a ja pamietam jak wyjeli ja z brzucha i pani polozna przylozyla mi jej raczke do buzi. i widzialam tylko czarne wlosy, ciemna skore i te usta.
  • awatar Nie chce mi sie: Super to czytac! :) wszystkiego dobrego dla jubilatki i dla Ciebie oczywiscie!
  • awatar preen: @gość: z autopsji wiem, ze nie zawsze ;)
  • awatar Gość: I tak powinno być. Ciesz się, wychowuj, planuj. No i zawsze dobro wraca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moje dziecko za dwa dni skonczy rok. Kiedy to minelo? Nie wiem jak ja dalam sobie rade z zapanowaniem nad tym wszystkim. Jestem z niej dumna. Jest taka piekna, madra, rozwazna, wiecznie usmiechnieta. Sama slodycz, do zjedzenia. Jak na razie, to tylko Ada wyszla mi w zyciu, reszta-porazka, ale mam rekompensate. Mam nadzieje, ze gdy dorosnie, to chociaz Ona doceni moj wysilek wlozony w to wszystko. Gdy patrze na to jak zmienila sie przez ten rok, to jestem w szoku, ze takie male dziecko moze byc juz takie madre. To moje najwieksze blogoslawienstwo w zyciu i ciagle mam do siebie pretensje, ze tyle razy ja juz zawiodlam w podstawowych kwestiach.
  • awatar Gość: no nareszcie pozytywny ton wypowiedzi. Otrząśnij się i żyj, dla tego dziecka. A dla Ady wszystkiego najlepszego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
The falling from the sky just remind of the days
When you was crying for attention
I ignored it as a phase
Until you couldn't take the tension
Now I wish you would have stayed
Walking through the smoke and mirrors, I'm burdened, you burning bridges
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
najgorsze uczucie na świecie, to to gdy ufasz komuś, mówisz o swoich uczuciach, obawach; zdradzasz swoje czułe punkty, bo masz nadzieję, że nikt nie wykorzysta tego przeciwko tobie. ale potem ten ktoś odwraca się od ciebie i uderza w każdy twój najczulszy punkt. wykorzystuje każde słowo, żeby cię zranić. wie dokładnie gdzie i w co uderzyć. a ty widzisz tylko jak się rozpadasz. jak pogrążasz się w tym wszystkim bardziej. jak już chcesz zrobić wszystko, żeby zakończyć to cierpienie, bo ból jest taki jakby ktoś ci wyrywał serce.
  • awatar preen: @Wapń: czasami trzeba go wypuścić z klatki i przestać sie przejmowac. A na pewno nie podlewac zwiednieta rosline w nadziei, ze cos sie zmieni
  • awatar Wapń: to uczucie, gdy serce szamocze się, jak ptak w klatce
  • awatar preen: @gość: ok. As you wish ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
od kilku dni nie umiem wstać z łóżka. i tylko leki na szyję, leki na odcięcie, leki nasenne. bez tego nie umiem już funkcjonować. tylko popołudniami udaje mi się jakoś pomyśleć, że może wstanę z łóżka i pouśmiecham się do córki. tylko czasami, gdy leki zaczną działać myślę, że może wszystko uda mi się poukładać. ale potem wszystko mija. i jak pojawił się cień uśmiechu, tak zalewa mnie powódź łez. to już jest takie żałosne. jestem wdzięczna, że nikt nawet tego nie czyta. wstyd mi pisać już cokolwiek. przed samą sobą mi wstyd. nic pewnie niczego nie uratuje, ja się sama też nie podniosę ani nie uratuję, ale czasami jeszcze mam nadzieję na porozumienie. jakiś cud, olśnienie. cokolwiek już. przecież to ja zostałam skrzywdzona i zamiast wrzeszczącego i wyzywającego głosu po drugiej stronie powinnam dostać 'rozumiem, przepraszam. wszystko się zmieni'. powinnam dostać czyny. a nie na każde moje zranienie i mój płacz albo spokojny lodowy głos albo wrzeszczący człowiek. na każdy mój ból dostaję ścianę- TO TWOJA WINA. no okej, zjebałam czasami, ale moje błędy to wynik gówna, w którym żadna kobieta nie chciałaby się znaleźć. masa problemów, wymaganie idealności, bo jak nie, to cię zamieni. fajnie, ile można żyć w takiej presji. i przerzucania tylko winą na ciebie.
ja miałam załamanie nerwowe, przeżyłam, wróciłam. miałam kolejne załamanie nerwowe, przeżyłam, wróciłam. kolejne załamanie nerwowe, nie wróciłam i nie przeżyłam. ile można ciągle tylko WYMAGAĆ I OBWINIAĆ. ja miałam czyste intencje i się starałam. ale w zamian dostałam coraz więcej obwiniania. fajnie. ale kurwa mać. uklęknij przed moimi drzwiami z bukietem i powiedz szczere przepraszam i niech akcje mówią głośniej niż słowa. ale, Olga, o czym ty marzysz. wiem, powinnam prosić, przepraszać, może bym to dostała. potrzebuję odpoczynku, wsparcia, spokoju. potrzebuję, bo już ten skrajny stres sprawia, że wariuję. potrzebuję pewności, że tatuś Ady przyniesie zakupy ze sklepu, bo ja nie będę mogła; że wstanie w nocy i da jej mleko, gdy ja nie będę mogła ściągnąć się z łóżka; że zrobi pranie Małej, gdy ja już będę padać ze zmęczenia; że niczego jej nie zabraknie jeśli ja nie pomyślę, bo ja o wszystkim muszę myśleć- wszystko wiedzieć, wszystko pamiętać, wszystko mieć idealnie przygotowane, bo jeśli nie, to jesteś WINNA. jak ja mam nawet udawać, że żyję po czymś takim?
  • awatar Gość: babymama ;)
  • awatar preen: @LUAU: lecze sie od lutego, wiec powinno dzialac. A przy wprowadzeniu lekow lezalam w szpitalu, wiec niby powinno byc ok.
  • awatar LUAU: jak można uzależniać swoje szczęście od nic nie wartego faceta. mam kilka koleżanek, które są samotnymi mamami, a ich dzieci są dla nich całym światem. masz w swoim życiu taką kruszynkę, która w przyszłości będzie Twoją największą przyjaciółką jakie bierzesz leki? weszłaś już na swoją docelową dawkę? antydepresanty zaczynają działać po ok. 2-4 tygodniach, a swoje pełne działania osiągają dopiero po kilku. wchodząc na docelową dawkę możesz też czuć nasilenie choroby, ale przy odpowiednio dobranych lekach powinnaś po jakimś czasie zacząć normalnie funkcjonować
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.