• Wpisów:599
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin:28 602 / 3034 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
polecam sprzątanie na wkurwieniu, bo wtedy to, co sprzątałoby się normalnie godzinę, jest ogarnięte w chwilę. tylko uważajcie, bo można przy okazji zabić kogoś rurą od odkurzacza.
 

 
ludzie już nie są w stanie mnie zaskoczyć n i c z y m :)
 

 
Najbardziej na świecie nie znoszę hipokrytów i hipokryzji. Mam wtedy ochotę uśmiechnąć im się prosto w twarz i powiedzieć "skończ, kurwa, kłamać. Do psychiatry, psychopato". bo jak inaczej można nazwać 'człowieka', który jest najbardziej popierdolony na ziemi- i nie jest to tylko moje zdanie. człowieka'- i piszę 'człowieka' W OGROMNYM CUDZYSŁOWIE, bo to coś nawet na miano człowieka nie zasługuje, który potrafi wyzywać non stop i nawet nie czuć się z tym źle. 'człowieka', który robi potworne rzeczy i jeszcze nie ma ani jednego wyrzutu sumienia, a słowo 'przepraszam' jest mu tak obce jak język chiński. 'człowieka', który jest największym egoistą na ziemi, bo nie zrobi dla ciebie nigdy nic, chyba że ma w tym jakiś interes. 'człowieka', który kłamie już nałogowo DOSŁOWNIE WE WSZYSTKIM. 'człowieka', który mimo ogromu rzeczy, które się dla niego zrobiło wciąż jest niezadowolony, bo ZA MAŁO ALBO w ogóle tego nie zauważa. 'człowieka', który robi błąd na błędzie, ale zwala winę na ciebie. 'człowieka', którego ulubionym zajęciem są kłótnie i chyba może wygrać konkurs w najbardziej wyrafinowanych wyzwiskach, ale jest zarazem obrażony i potrafi milczeć miesiącami. 'człowieka', który nie interesuje się swoim własnym dzieckiem. 'człowieka', który nie zwraca na ciebie uwagi w ogóle. 'człowieka', który nie wspiera cię w ogóle. 'człowieka', który cię zdradza. 'człowieka', który potrafi być z twoją znajomą, gdy ty jesteś jeszcze w ciąży. 'człowieka', który potrafi cię uderzyć. 'człowieka', który mówi o tobie najgorsze rzeczy wszystkim naokoło, siebie jednocześnie wybielając. 'człowieka', który jest z tobą, a oferuje seks innym kobietom. 'człowieka', który będąc z tobą szuka sobie nowej kobiety. 'człowieka', który jest wiecznie niezadowolony. 'człowieka', który wykorzystuje wszystko przeciwko tobie, żeby cię tylko ośmieszyć przed innymi. 'człowieka', który nie przyznaje się przed nikim, że jest z tobą. 'człowieka', który ukrywa wszystko- od telefonów po instagramy i fejsbuki. 'człowieka', który prowadzi, już nawet nie podwójne, ale jakieś poczwórne życia- dla każdej kochanki po telefonie i po koncie na fejsbuku. 'człowieka', który cię nie docenia, nie szanuje i liczy się z twoimi uczuciami. 'człowieka', który dla zabawy bawi się twoimi uczuciami. 'człowieka', który zostawia cię w największych problemach, które on spowodował, ale udaje, że to nie jego wina. 'człowieka', który nie przejmuje się twoim zdrowiem i w niczym ci nie pomaga. 'człowieka', który nie rozumie twoich uczuć ani tego, co przechodzisz.
i zgadnijcie, ten 'człowiek', opisuje siebie mianem EMPATY, a mnie mianem NARCYZA. a na domiar złego ten człowiek mówi, że KOCHA. śmiać mi się chcę i płakać jednocześnie. bo, kurwa, psychopato, KTOŚ KTO ROBI TAKIE RZECZY NIE KOCHA, co najwyżej powinien trafić w kaftan i na oddział zamknięty w psychiatryku. bo jeśli ktoś potrafi mieć aż tak pojebany swój świat i wszystko widzieć odwrotnie niż w rzeczywistości, to musi być grubo chory. i skończ obwiniać wszystkich i spójrz w lustro, bo chyba dawno nie widziałeś swojej wstrętnej mordy i powiedz sobie prosto w oczy 'TO MOJA WINA. JA WSZYSTKO ZNISZCZYŁEM'.
z tymże, nie obchodzi mnie to, czy w końcu się obudzisz, czy nie. nie obchodzi mnie już nic z twojego nędznego życia. dla mnie jesteś jedynie wstrętną kreaturą, której nienawidzę, bo nie znoszę ludzi, którzy tak postępują. ale skończ udawać sierotkę i niewiniątko, skończ udawać ofiarę, podczas gdy ty jesteś katem, skończ obwiniać ludzi, którzy nie mają w sobie żadnej winy, skończ obwiniać ludzi, których tłamsiłeś i nad którymi się znęcałeś. i za to powinieneś zapłacić. i tak jestem wściekła, bo nie znoszę KŁAMSTW I MANIPULATORÓW. wypierdalaj, internetowy lowelasie, bo już każdy twój ruch, to kolejny gwóźdź do twojej trumny. tak zawsze wszystkich krytycznie oceniasz i lubisz mówić wszystkim jakim gównem są, więc teraz czytaj prawdę o sobie. chociaż twoja chora głowa pewnie ci podpowie, że 'TO NIEPRAWDA. JA TAKI NIE JESTEM', ale zrobię ci ostatnią przysługę i powiem ci: JESTEŚ. JESTEŚ JESZCZE NAWET GORSZY NIŻ TO, CO NAPISAŁAM POWYŻEJ. JESTEŚ ODRAŻAJĄCYM, OBRZYDLIWYM KŁAMCĄ. JESTEŚ NAJPODLEJSZYM CZŁOWIEKIEM JAKIEGO ZNAM. i spójrz prawdzie w oczy. i nie obchodzi mnie to, obraź się, gadaj i myśl sobie gorsze rzeczy. szukaj sobie 'pocieszycielki', 'ciepłej kobiety', 'nowej rodziny' czy cokolwiek miłego jeszcze mi powiedziałeś. pamiętasz jak byłam w ciąży, jak szukałeś sobie kogoś nowego, a mi mówiłeś, że jak będziesz ze mnie niezadowolony i nie dam ci szczęścia, to sobie znajdziesz zastępstwo haha? albo że wyruchasz dwie dziwki i wyślesz mi filmik? albo jak mówiłeś swojej nowej dziewczynie o mnie (a kilka dni wcześniej urodziłam ci dziecko), że mnie nie kochasz i 'masz sytuację jaką masz, ale jesteśmy tylko ludźmi'. byłeś tak bardzo nieszczęśliwy, więc wypierdalaj być szczęśliwy gdzieś indziej.
  • awatar preen: @Ach2017: dokładnie. ale to może zrozumieć tylko ktoś, kto to przeżył. przykro mi, że spotkało cię coś złego, ale dobrze czytać, że się z tego podniosłaś.
  • awatar Ach2017: Rozumiem dlaczego masz problemy z odcięciem się. Manipulanci wypalają dziurę w psychice, której nie da się ot tak zasypać, otrzepać i iść dalej z dnia na dzień odcinając się od wyrządzonej krzywdy. Manipulanci raz potrafią zwyzywać i deptać a drugi raz być miłymi, życzliwymi i opiekuńczymi. Robią to, bo chcą zmącić swoją ofiarę tak, by była jeszcze łatwiejszym celem. Dla nich to zabawa, brak empatii. Wybaczyć można dopiero wtedy gdy zapomnisz. Zapomnisz, gdy uspokoisz emocje. Piszę frazesami? Może, ale to jest cholernie trudne. Ja krzywdy wyrządzone przez bliskich zapominałam latami, mimo, że ataki ustały, ale pozbieranie się do kupy zajęło mi długie lata.
  • awatar preen: @glowin': wyślę ci wiadomość teraz o co chodzi. i co mnie tak zdenerwowało, że to napisałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Wczoraj z tych nerwów, mimo tej pelni, padlam o 21, a dzisiaj juz mam najgorszy dzień od rana. A musze jeszcze przeżyć szczepienie Ady. Niech cos da mi jakiekolwiek sily, bo wejście po schodach na 3 piętro to dla mnie za dużo. Proszę.
 

 
If you can't stand to feel the pain then you are senseless
 

 
może to takie banalne, ale sens niektórych piosenek odkrywamy dopiero, gdy jesteśmy dorośli, po pewnych przejściach. piosenki słyszane tysiące razy, ale dopiero teraz je rozumiem.
  • awatar preen: @Miód & Cukier: a powiem ci, że w życiu nie myślałam- nawet w najgorszych scenariuszach, że prawdziwe, dorosłe życie może być takie chujowe. teraz już rozumiem wszystko, niestety
  • awatar Miód & Cukier: Tak samo jest z serialami... dopiero jako prawie 30 latka odczulam jak prawdziwy jest ten serial. Dorosłość ssie
  • awatar preen: @hhellokate: dzisiaj słyszałam je dwie w radio i pierwszy raz teksty miały dla mnie jakiś sens.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
dzisiaj jakaś kumulacja tego wszystkiego. nie dość, że ja od rana zapłakana, to jeszcze Ada budzi się z drzemki z jakimś histerycznym płaczem i nie można jej uspokoić przez godzinę. a później, to najlepiej do niej nie podchodzić i pozwolić oglądać bajki, bo w przeciwnym razie znowu histeria. a ja już ledwo wytrzymuję, za dużo tego wszystkiego i znowu pojawiają się złe myśli.
 

 
w życiu nie ma happy endów. nie jestem w stanie nic już zrobić, bo dzisiaj ostatni raz byłam kretynką i MUSIAŁAM (moja wina) słuchać, jak nie mam już miejsca w czyimś sercu i że teraz potrzeba ciepłej kobiety :) nie wiem czy istnieje coś gorszego, co 'zakochana', czy jakkolwiek to nazwać, kobieta może usłyszeć. liczyłam chociaż na jakieś 'przepraszam', ale jedyne co mogę usłyszeć, to jakim gównem jestem. wiem, że krzyczałam to miliardy razy, ale 'nigdy więcej'. nigdy już sobie na to nie pozwolę.
zresztą, mogę jedynie popukać się w tą swoją pustą głowę, że jeszcze MYŚLAŁAM, MIAŁAM NADZIEJĘ. ale to by było na tyle. enough is enough; whatever happens, happens.
  • awatar preen: @pushthebutton: w rozumieniu 'normalnego' człowieka, to może i tak. ale tutaj bardziej chyba chodziło o bycie drugą matką albo niańką. i głównie chyba chodzi o to, że nieważne czy mnie pobił czy nawyzywał, ja miałam z takim samym entuzjazmem do niego podchodzić. nie obrażać się jak usłyszę znowu lawinę 'kurew, szmat i suk'. na pewno też byłoby okej gdybym cierpliwie tłumaczyła kolejne chore wymysły, że zdradzam (że o 1 w nocy wychodzę do sąsiada) albo żeby było okej jak nie mogę zasnąć spokojnie, tylko muszę być z nim na linii, żeby słyszał, czy naprawdę śpię- nawet jeśli spałam, to były ataki, że o 1 w nocy telefon się rozłączył i wtedy właśnie 'chodzę się kurwić'. no i oczywiście mam też wiecznie czekać aż on łaskawie pójdzie do pracy, ustabilizuje nasze życie, ale to też 'moja wina', bo 'musiał siedzieć w domu i mnie pilnować'. taki delikatny zarys teorii ciepłej kobiety, która ma z uśmiechem na twarzy być bita i poniżana.
  • awatar preen: @blackberryswirl: to, że jestem zimna i on potrzebuje 'ciepła', to słyszałam cały nie-związek. ale zapominał o tym, czemu taka jestem, bo przecież nie bez powodu. ale zimną bym siebie nie nazwała, bo przeżywałam to wszystko strasznie i robiłam co mogłam, żeby to ratować.
  • awatar preen: @pushthebutton: wiem, już bez różnicy czy kolejny raz zmiesza mnie z błotem, bo w jego głowie będę chora i będę zasługiwać czy w końcu zrozumie cokolwiek, to bez różnicy. muszę w końcu sobie przetłumaczyć, że żadnych miliardowych szans i takiego traktowania. szkoda gadać nawet
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
cokolwiek by się nie działo, bo jak depresja, to tylko na wesoło
 

 
You can keep my heart, but please, give me back my sleep
 

 
nie wygląda to dobrze
 

 
Wiec tak. Dużo dużo miłości i cierpliwosci w Nowym Roku!
  • awatar preen: @ms moth: jedne z mądrzejszych na jakie udało mi się trafić w internecie. dziękuję, przyda się oraz tobie wszystkiego dobrego.
  • awatar ms moth: Mądre słowa na obrazku. Pomyślności w Nowym Roku! :)
  • awatar preen: @Arcydzieło.: Dziekuje, przyda sie. Buziaki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj mam taki super dzień, ze gdy nakladalam podkład, to w połowie juz krzyczalam "jebac to" i juz bylam gotowa wyjść z nierozprowadzonym z domu. No i w biedronce prawie zamordowalam wszystkich w kolejce przede mną, bo te zapasy to chyba na zimę stulecia. No fajnie, ze macie znajomych i robicie sobie imprezki, a ja nawet nie mam ani jednej koleżanki, bo "towarzysko", to umarlam w 2015. A na domiar złego jeszcze Magda Gessler lowi osmiornice, a dla mnie to taki smutny widok. No, 2017 kończ sie juz!
 

 
Sara, tusz na rzęsach wygląda tak:

  • awatar MakeUpYourLife: @preen: @Miód & Cukier: dzieki :*
  • awatar preen: @Miód & Cukier: No Stacha to juz w ogóle. Piękne brwi, takie mi się podobają
  • awatar Miód & Cukier: @MakeUpYourLife: dzięki, Ty tez masz te brwi idealne ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
kilka dni myślałam żeby zrobić taki wpis, może ktoś się zainspiruje i coś przetestuje albo zrobi swoją listę ulubionych produktów.
moje bezkonkurencyjne hity kosmetyczne (a przetestowałam sporo) wielokrotnie sprawdzone, bo jeśli o mnie chodzi, to raczej rzadko się zdarza, aby jakikolwiek kosmetyk mnie zachwycił, a te tak, więc polecam!





  • awatar preen: @Miód & Cukier: To chyba juz standard jak na tusze loreala, ta cena :/
  • awatar Miód & Cukier: @preen: teraz w rossku ponad 60zł, dlatego weszłam na ceneo. Tez nie wiedziałam, ze e smyku są kosmetyki
  • awatar preen: @Miód & Cukier: Haha. Nawet nie wiedziałam, ze maja kosmetyki :d Nie wiem, na allegro i jakiejś ezebrze tez po tyle stoi, w Rossmannie w promocjach chyba tez podobnie, wiec kto wie :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
czytam wasze postanowienia noworoczne, a to kupić mieszkanie, zacząć planować ślub, wybrać się w egzotyczną podróż, znaleźć lepszą pracę, schudnąć, przytyć, podczas gdy ja nie mam żadnych postanowień. mam tylko rzeczy, które muszę zrobić żeby poukładać sobie od nowa życie, no i jakieś tam drobne, nazwijmy to, marzenia. nie jakieś super wymyślne, a raczej z kategorii tych śmiesznych, bo jak można 'marzyć' o tym żeby zacząć jeść 'normalnie', czy wychodzić z domu. mam dużo do zmiany, zwłaszcza w swojej głowie, bo muszę przestać myśleć o przykrych dla mnie rzeczach. muszę kontrolować myśli, które się pojawiają niechciane, np. 'nie założę tego, nie pomaluję się, nie wyjdę z domu, bo co pomyśli łukasz? przecież pomyśli znowu, że jestem dziwką, szmatą, kurwą- czy jak on to zawsze mówił'. przecież to jest chore, ale to wszystko pojawia się mimochodem i ja się z tym męczę, ale myślę sobie, że okej, ptsd to nie wstyd, nie mam na to wpływu. chociaż wstyd mi się przyznawać, że tak to wszystko strasznie przeżyłam i zrujnowałam sobie życie. żeby jeszcze było za kim.
chciałabym też iść w końcu na terapię, przemóc się, nie wstydzić się o tym mówić, oswoić się z tematem, na tyle żebym mogła usiąść przed kimś i opowiedzieć bez płaczu o tym, co przeżyłam. chciałabym też polubić siebie, chociaż trochę. zacząć lepiej o sobie myśleć, może że jestem coś warta, że nie jestem taka beznadziejna. i że to co ktoś tam sobie o mnie myślał i mówił, że to nie definiuje mnie, że to nie jest opinia każdego ani tym bardziej nie jest rzeczywiste. chciałabym przestać się bać wychodzić z domu, że ktoś do mnie podbiegnie i nie wiem, zacznie wyzywać czy bić. mało prawdopodobne, ale zawsze już chyba będę się czuła niekomfortowo, gdy ktoś będzie szedł za mną ulicą.
muszę też zadbać o swoje zdrowie, które w ciągu tych trzech lat straciłam. muszę w końcu zacząć leczyć niedoczynność tarczycy, kręgosłup. nie mogę już tak tego zaniedbywać przez moje inne problemy.
mimo tego, że praktycznie w ogóle nie mam czasu i wieczorami jedynie marzę tylko żeby położyć się do łóżka i odpocząć, to chciałabym znaleźć jakąś swoją pasję. nie wiem, może wrócić do czytania książek, do tenisa. zacząć robić cokolwiek dla siebie, rozwijać się jakoś, a nie stać w miejscu i zastygać.
lecz przede wszystkim chciałabym być jeszcze lepszą matką. nie pokazywać przy Adzie smutku, żeby nigdy więcej nie musiała mnie oglądać płaczącej czy załamanej.
a reszta planów i moich cichych marzeń jest już cięższa do zrealizowania i wymaga zdecydowanie więcej czasu. nie wiem, czy cały rok wystarczy, czy pochłonie to jeszcze kolejny, ale wiem, że nie będzie łatwo.
chciałabym znaleźć odpowiednią pracę, w zawodzie najlepiej, bo w końcu lubiłam mój kierunek studiów i w tym chciałam się realizować. ale wiem, że o to nie będzie łatwo.
no i gdzieś tam dalej w głowie cicho pojawia mi się myśl, że może chciałabym jeszcze zrobić magisterkę. chociaż teraz nie jestem na siłach, ale może w przyszłości uda mi się zmobilizować, gdy już będę miała spokojne i poukładane życie. może nawet kiedyś uda mi się zrealizować moje 'marzenie' sprzed kilku lat i może po magisterce pójść dalej o krok i zrobić doktorat. ale to na razie jest bardzo bardzo bardzo odległa wizja.
bardzo bym chciała też spędzić następne święta już w swoim mieszkaniu, na swoich zasadach i móc w końcu cieszyć się z 'magii świąt'.
gdzieś tam jeszcze pojawia się myśl, że przed 30 chciałabym być jeszcze w ciąży, chociaż nie wiem, czy mi zdrowie na to pozwoli, ale jeśli tak, to byłabym najszczęśliwsza. to jest właśnie moje największe marzenie. zaraz obok zaręczyn, ślubu, prawdziwej miłości. chciałabym móc przeżyć teraz dobrze ciążę. wydaje się to głupie, bo raczej dla większości kobiet dzielenie się z ojcem dziecka obawami, rozmowami o dziecku, wspólnymi przygotowaniami, zakupami, urządzaniem pokoju, głaskaniem brzucha, mówieniem do niego, to jest zupełnie normalne i każda to dostaje, ale ja nie miałam takiego szczęścia. a nie muszę mówić jakie to jest ważne dla kobiety. chciałabym dostać wsparcie zarówno i w ciąży, jak i podczas porodu, a później przy wychowywaniu dziecka. chciałabym mieć kogoś, kto wstanie za mnie w nocy i da małej jeść, gdy ja będę wykończona, kogoś kto potrafi zmienić pieluchę i zrobi to sam z siebie, a nie przy miliardzie moich próśb i jeszcze i tak tego nie dostanę, kogoś kto powie, że uśpi dziecko żebym mogła się spokojnie wykąpać i wcześniej iść spać. kogoś, kogo będzie obchodzić jaką kupę robi jego dziecko i czy zjadło śniadanie. kogoś, komu będę mogła powiedzieć dosłownie wszystko. a przede wszystkim kogoś, kto będzie dumny i z dziecka i ze mnie, że przez 9 miesięcy nosiłam ją pod sercem i przechodziłam ciężkie chwile podczas porodu. kogoś, kto patrzy z dumą jak dobrze sobie radzę z wychowywaniem dzieci i cały czas motywuje do bycia jeszcze lepszą matką i żoną. nie jestem pewna czy coś takiego nawet istnieje, ale gdyby było mi dane mieć jeszcze raz dziecko, to chciałabym żeby to właśnie tak wyglądało. żeby ktoś w końcu pokazał mi, że można inaczej, że jestem coś warta, doceniona, że nie trzeba mi robić strasznych rzeczy, bo zwyczajnie na to nie zasługuję i jeszcze mogę dać od siebie same najlepsze rzeczy. chociaż już szybciej spodziewałabym się, że bardziej realne jest zostanie profesorem niż otrzymanie takich rzeczy, ale to jest moje największe marzenie i jeszcze nie straciłam tak do końca nadziei. chciałabym być w końcu szczęśliwa, zdrowa i spokojna. może chociaż na to zasługuję po tym całym dramacie, który doświadczyłam. wiem, że ciężko mi będzie odbudować siebie, swoją wiarę w ludzi czy też odważyć się w ogóle żeby zacząć pokonywać swoje traumy i zwyczajnie przestać się bać, ale chciałabym i o to codziennie się modlę. staram się być najlepszą osobą, każdą myślą, postępowaniem, żeby zasłużyć na dobre rzeczy. mam nadzieję, że kiedyś będę mogła powiedzieć, że jestem z siebie dumna, bo jestem zwyczajnie dobrym człowiekiem i dobrze postępuję.
  • awatar Nie chce mi sie: Straszne bydle Ci sie trafiło, ale moze byc juz tylko lepiej :)
  • awatar preen: @Parole: ale ja nie chcę się chować, chcę jedynie umieć mówić o tym bez płaczu, tylko tyle. chcę się na tyle z tym pogodzić/ oswoić, żeby to już nie wywoływało morza łez tak jak do tej pory.
  • awatar Parole: @preen: No ale nie chodzi o to, żebyś się przed terapeutą schowała, lecz żebyś się otworzyła i coś w jego asyście przepracowała. Inaczej po co ci ta terapia?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Człowiek płacze i rozpacza tylko wtedy, kiedy ma jeszcze nadzieję. Kiedy nie ma żadnej nadziei, rozpacz przybiera postać straszliwego spokoju."
  • awatar preen: @Nie chce mi sie: też właśnie się nastawiam na ten sam scenariusz i wiem, że to będzie trwało długo, ale wolę nie czuć już nic i w takiej stagnacji dojść do siebie niż wiecznie rozpaczać
  • awatar Nie chce mi sie: @pushthebutton: gorzej jak ta martwica trwa i trwa. I nic Cie nie smuci, ale też nic nie cieszy. Na wszystko mozesz wzruszyc tylko ramionami. Przechodzilam przez to i trwalo to moze rok, moze dwa ale kazdy jest na szczescie inny :)
  • awatar preen: @pushthebutton: Dokladnie. To chyba końcowy etap, później jest juz "normalnie"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
nie lubię podsumowań, ale tak się składa, że wraz z odchodzącym, 2017, rokiem odchodzą także trzy inne lata. dopiero teraz żegnam 2015 i 2016. jutro będę miała na to idealną okazję, gdyż 'urzędowo' też mnie to czeka i będę musiała przejść przez moją trzyletnią gehennę spiętą w jedną wielką całość o nazwie AKTA. te trzy lata to był czas nauki. bardzo intensywny. chciałam jedynie miłości, a jedyne co powinnam otrzymać po tych 'pięknych' trzech latach, to tytuł doktora psychiatrii. i po tym wszystkim mogłabym wam jedynie powiedzieć, że:
, gdyż zacznę od banału, bo miłość niewiele mnie już obchodzi, a na sam widok bądź też nawet na samo słowo zbiera mnie na śmiech. Ale.. Napiszę lakonicznie. Jesli "jesteś" z kimś, kto cie ukrywa, nie pokazuje sie z tobą nigdzie- i mam na myśli oczywiście to bycie jako nie- bycie, bo tylko ty możesz być, a on cie wykorzystuje tylko. Gdy nie znasz jego znajomych, gdy nawet jego "koleżanki" nie wiedza, ze on kogoś "ma", gdy nie ma cie w znajomych na rejsie, nie obserwujecie sie na instagramie, gdy nie skomentował niczego, no i tobie tez zabronił, gdy zadna jego internetowa aktywność nie pokazuje ciebie ani nie jest skierowana w twoim kierunku, gdy musisz go zmuszać, żeby np. Dodal zdjęcie z tobą, które i tak usuwa po kilku dniach, to uciekaj, dziewczyno. Bo obudzisz sie w szoku, gdy sie okaże, ze w kręgach towarzyskich figurowal jako wolny, zdradza, oferuje jakimś pasztetom seks, ma sto telefonow i miliard fejsbukow. No ale dość moich porad dotyczących związków, bo okaże sie, ze sa bezsensowne i bezcelowe i na pingerze, zamiast tych wszystkich posyow o ślubach, będą te o pozrywanych zaręczynach :p kolejna złota rada, to zawsze, ale to ZAWSZE słuchajcie intuicji! nie ignorujcie niczego. jeśli coś wam się wydaje dziwne/ złe/ podejrzane/ niebezpieczne, to z reguły TAK JEST. nigdy nie próbujcie sobie wmawiać, że może przesadzacie, że to tylko jakiś tam głupi głos, że należy to ignorować.
po trzecie, i to całkiem poważnie, uważajcie na psychopatów, bo jak mówią badania, jest ich więcej niż anorektyczek (a psychiatrzy trąbią, że liczba anorektyków jest "ZASTRASZAJĄCA"- więc możecie sobie wyobrazić ilu jest psychopatów). i tak, ten człowiek, który idzie sobie spokojnie ulicą wczoraj mógł jeszcze siedzieć w psychiatryku i pewnie słyszy jak drzewa do niego mówią. albo kolejny, na pierwszy rzut oka wszystko z nim okej, przy bliższym poznaniu jeszcze lepiej niż okej, no ale po kilku miesiącach może się okazać, że jest totalnie upośledzony uczuciowo i ma osobowość psychopatyczną. więc kolejna moja rada- CZAS. zanim się zakochacie/ podejmiecie jakąś tam życiową decyzję w oparciu o kogoś innego, to musicie znać tą osobę kupę czasu. żadne wspólne mieszanie po tygodniu, żadne zaręczyny, żadne śluby, żadne dzieci. trzeba kogoś dobrze poznać, 'przetestować' i wtedy podejmować jakiekolwiek decyzje. a gdy ten ktoś jest niecierpliwy, wymusza, wywiera presję, pośpiech, to patrz punkt drugi- jest psycholem. i nie, nie zależy mu na tobie, twoich uczuciach dlatego jest taki natarczywy. robi to każdej i z każdą, bo w jego grze i chorej głowie jesteś tylko i wyłącznie zabawką. to tyle moich dobrych, życiowych rad, które mogłabym powiedzieć młodszej sobie. no i jeszcze powiedziałabym 'uciekaj, Olga', ale pewnie i tak bym nie posłuchała :)
więc dzięki temu, że zrobiłam wszystko inaczej niż powyższe, rok temu znalazłam się w opłakanym stanie. ciężka depresja, myśli samobójcze. i wiem, dzięki za rady, miałam 'iść pobiegać, posprzątać, zająć się czymś, iść na spacer, przeczytać książkę, pomalować paznokcie, zrobić maseczkę, przestać przeżywać i dramatyzować, iść na terapię' ;) ale widocznie jestem tylko słabeuszem, który w pewnym momencie się już poddał i załamał, pewnego dnia skakałam z balkonu. no jak widać, nie udało mi się- za co dziękuję Bogu, a raczej mojej matce, która mnie ściągnęła z barierki. ale zanim do tego doszło, był 2 stycznia pierdolonego 2017 roku. wtedy trafiłam do szpitala, gdzie leżę sobie na łóżku pod kroplówką i nagle przychodzi sobie lekarz (my się znamy, bo pół roku wcześniej też do mnie przyszedł i powiedział, że jest anestezjologiem i zaraz będzie cesarskie cięcie). okej, w maju nie wiedziałam w sumie co to znaczy, byłam przekonana, że fajna alternatywa porodu, że ominę tą całą rzeźnię, którą tak mnie każdy straszył. ale już w styczniu wiedziałam, co to znaczy cesarskie 'cięcie' (cięciem był tego nie nazwała, a raczej 'rżnięciem' i 'rzeźnią'. nie wiem z czego to wynikało, czy ja jestem taka nieodporna na ból czy trafiłam może przypadkiem na rzeźników, którzy prosto z masarni trafili do szpitala. NIE WIEM, ale z pewnością teraz otrzymam masę komentarzy od kobiet, które miały cesarskie cięcie, że 'chyba jesteś głupia. w ogóle nie boli'- OK EJ.) więc lekarz oświadcza mi, że a. jestem w ciąży b. ciąża pozamaciczna c. mam krwotok wewnętrzny do jamy otrzewnej d. bez operacji nie przeżyję do rana e. mam zdjąć bransoletkę. więc prawie zemdlałam i nie przestałam się trząść i krzyczeć, że wolę umrzeć niż drugi raz cesarskie cięcie- mimo że już bez happy endu w postaci Ady. i wtedy mimo że udało mi się przeżyć, bo w sumie jakiś tam lekarz mnie zmusił do podpisania jakiegoś papierka, to tamtej nocy umarłam. Olga nie była już Olgą. nic nie było już takie samo. potem było już tylko gorzej i gorzej. potrzebowałam tego roku, żeby się z tym uporać. nie było łatwo, ale w końcu mi się udało. doszłam do tego, żeby nie rozpamiętywać, nie pytać się w kółko 'dlaczego ja?', bo ktoś jedynie mnie kopnie w tyłek, gdy będę wiecznie na tych kolanach, ale i tak nie otrzymam odpowiedzi. więc przestałam zadawać pytania bez odpowiedzi, a zaczęłam szukać tylko odpowiedzi takie, nawet na które nie ma pytań. nie wiem skąd w ogóle mam nawet takie siły, żeby walczyć z tymi demonami, ale chyba nie na próżno jestem skorpionem i mam ten niezły pancerz. tymczasem, ogromna ulga, że do końca tego piekielnego 2017 zostają jedynie 3 dni. chciałam się uporać ze wszystkimi problemami do tego czasu i.. chyba się udało.
  • awatar preen: @e-mocje: Jeszcze tak nie do konca, bo jeszcze ponoszę jakies tam konsekwencje. No i terapia przede mną. Ale chyba najgorsze mam za sobą
  • awatar e-mocje: Dałaś rade dziewczyno :*
  • awatar preen: @pushthebutton: nie musisz mi tego mówić, bo ja właśnie byłam ta ciągle "podejrzana" o wszystko, sprawdzana ciągle. I to chyba mnie robiło, bo to jest nawet nie wytłumaczenia co to robi ż życiem. Tak jak napisałam, chodzi mi bardziej o bycie bardziej rozsądnym i nie ignorowanie tego przeczucia, bo zazwyczaj jak coś podpowiada, że coś lub ktoś to tylko same problemy, to zazwyczaj trzeba posłuchać. I też mi nie chodzi o samo instynkt, tylko coś podparte jakimiś tam "dowodami. Ciężko wytlumaczyc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
„Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”